|
|
18/03/2010 15:56:23 |
|
[Przejdź do następnej nieprzeczytanej wiadomości] | [zobacz pełny tekst źródłowy wiadomości] | Fixed font - Proportional font Temat: oddział z powyłamywanymi nogami Autor: Me\(L\)Isa Data: 23 lipiec 2008 musiałam odczuć na własnej skórze i przekonać się, że obecna służba zdrowia nie spełnia oczekiwań, a przecież moje nie są znów aż tak wygórowane; ale wróćmy do początku i poznajmy fakty: dzień pierwszy, (środa): po rocznym oczekiwaniu na przydział miejsca, zgłaszam się na oddział rehabilitacyjny o ósmej rano. czekam godzinę do otwarcia izby przyjęć. pani, bardziej niż w średnim wieku, o twarzy pooranej siecią zmarszczek, zjawia się kilka minut po 9-tej, i zaraz wychodzi, bez poinformowania, kiedy zostanę przyjęta. ale to nic, mam czas - myślę, nie tracąc spokoju. w końcu czekałam na to miejsce rok, więc jeszcze godzinę, dwie - cóż za różnica? w międzyczasie przychodzą inni pacjenci, więc na ich zdziwione pytania, dlaczego nie ma nikogo, odpowiadam, że pani była, ale wyszła i pewnie niebawem wróci. po godzinie, może półtorej pani z izby przyjęć wraca i otwiera pokój przyjęć. młoda osoba, bardzo zdenerwowana, ostrym tonem zwraca jej uwagę, że skoro na tabliczce widnieje informacja, iż izba przyjęć jest czynna od godziny 9-tej, to pani powinna przyjmować interesantów od godziny 9-tej. pani tłumaczy, że to nie jest jej jedyne zajęcie i najpierw musiała pozałatwiać inne sprawy. zaprasza zdenerwowaną dziewczynę do środka. jeszcze dwie, trzy osoby korzystając z zamieszania wchodzą bez kolejki przede mną, ale ja wspaniałomyślnie nie tracę spokoju. w końcu co tam, czekałam rok poczekam i te dwie, trzy godziny - cóż za różnica?;-) faktycznie około godziny 11 - podpisuję mnóstwo papierków, oddaję całą informację o przebiegu dotychczasowego leczenia i zostaję przyjęta na oddział. jeszcze przez dwie godziny czekam na korytarzu na zwolnienie miejsca w pokoju i wreszcie z całym ekwipunkiem ląduję w trzyosobowym pokoju ( i tak mam szczęście - mogłam znaleźć się na sali 6-cio osobowej). przyglądam się jak pan "dezynfekuje" łóżko mokrą szmatką, wyjaśniając, że właśnie zabrakło preparatu w aerozolu służącego do tych celów. na domiar złego zabrakło również pościeli i pani musi pożyczyć z innego oddziału jakąś sfatygowaną żółtą i poplamioną dżersejową powłokę bez zapięcia. a już poduszka to kompletny niewypał, waży ze cztery kilogramy, z olbrzymią plamą mokrego łoju, zajmującą 7/8 poduszki i zupełnie nie chciała się dać upchać do zbyt małej poszewki. ale to było naprawdę nic. i tak nie śpię na poduszkach, zawsze wożę ulubiony wałeczek, przygotowana na takie jak powyżej ewentualności. koszmar miał się pojawić wkrótce po zajęciu łóżka. otóż z powodu ciasnoty zazębiało się "tyłkami" z łóżkiem sąsiadki. więc każdy jej ruch przenosił się na moje i odwrotnie. bujałam się, kiwałam, podskakiwałam, drgałam przy każdym jej ruchu. to była bardzo żywotna, energiczna, starsza pani. wstawała już o piątej rano i przez godzinę niczym wielki włochaty chrabąszcz szeleściła foliowymi torebkami; coś odwijała, przekładała, jadła, siorbała, znów zawijała, potem siadała i długo masowała ramiona, nogi stękając i kiwając się w tył i w przód - do tyłu - do przodu. zrozumiałam więc, że codziennie już o godzinie piątej będę mieć pobudkę. nie było lepiej wieczorami. pokoje pootwierane na korytarz, czy to z powodu niechęci starszych ludzi do otwierania okien, a może z powodu zwykłej ciekawości, aby obserwować wszystko co dzieje się na korytarzu, nie pozwalały na żadną intymność. nawet po godzinie 22-ej nie milkły głośne rozmowy i na nic zdało się zamknięcie naszego pokoju; głośne rozmowy, śmiechy docierały potęgowane ciszą, nasilały się nie pozwalając na wypoczynek ani na zaśnięcie. i tak miało być aż do końca mojego pobytu. na domiar złego zanim umilkły głosy z korytarza, staruszka zaczynała swój chrapany koncert, wypełniając pokój najprzeróżniejszymi dźwiękami. nie było mowy o zaśnięciu. po kilku bezsennych nocach, miałach ochotę płakać, krzyczeć a nawet gryźć. dzień drugi, (czwartek): spokojnie! ciąg dalszy nie nastąpi:-)) -- Mel |
|
| Wygenerowano w sekund: 0.26 | 124,008 Unikalnych wizyt |