|
|
09/09/2010 03:36:26 |
|
[Przejdź do następnej nieprzeczytanej wiadomości] | [zobacz pełny tekst źródłowy wiadomości] | Fixed font - Proportional font Temat: Re: Ostatni poeta Autor: jacek Data: 14 styczeń 2007 Starsze w wątku: 1 > King Kong był poetą. Inne małpy naśmiewały się z niego. Gdy próbował łączyć się > z nimi telepatycznie, bardzo szybko przerywały łączność. Zdążał tylko odebrać > skrawki ich myśli jak: za wysoki stosunek mózgu do masy ciała, uwstecznienie > idealistyczne, wolniutki procesor, i tym podobne. King Kong nie rozumiał tego: > miał im tyle myśli do przekazania! O czym myślał King Kong? O tym, o czym myśli > każdy prawdziwy poeta: o nadchodzącej śmierci, o nieuchronnej zagładzie świata. > Przyczyną nadchodzącej katastrofy byli ludzie i ich cywilizacja. Ponieważ inne > małpy nie chciały z nim rozmawiać, King Kong często śledził myśli ludzi: > wszystkie myśli homo sapiens dążyły do tego, by wyrazić się w materii, ludzie > mieli słabą pamięć i bali się, że o nich zapomną. Jednak King Kong czuł z nimi > dziwne pokrewieństwo duchowe – tyle w nich było idealizmu… > Pewnego dnia King Kong postanowił napisać wiersz czyli tak jak ludzie wyrazić > swą myśl w materii. Teleportował się do centrum wielkiego miasta, stolicy > ludzkiej cywilizacji. Każdy napotkany przez niego człowiek uciekał w > przerażeniu, lecz on stąpał bardzo ostrożnie i nikomu nie uczynił krzywdy. King > Kong wdrapał się na najwyższy wieżowiec w mieście, nie zadrapał ani jednej > szyby, nie uszkodził żadnej jego części. Tak jak się tego spodziewał po chwili > pojawili się ludzie z kamerami, chwilę później nadleciały myśliwce i bluznęły > ogniem. Wtedy King Kong skoncentrował się i mimo, że był już prawie martwy, > zamachał rękami. Jednak nikt nie zrozumiał jego przesłania – ludzie w kinach > naśmiewali się z głupiej małpy… bardzo ciekawe przesłanie. pamiętam, kiedy z kolegą nieznanym bawiliśmy się na drzewie. pamiętam też olbrzyma, który do nas podszedł. kolega przeraził się bardzo, choć nie wiem dlaczego, skoro olbrzymowi pogoda ducha jaśniała na twarzy, i nawet na pierwszy rzut oka było widać, że jest łagodny. faktycznie, wzrost mógł trochę mylić, ale przecież tym bardziej wzrok nie powinien. wielkolud ujął go bodajże w dwa palce, delikatnie zestawił na grunt (chociaż biorąc pod uwagę róznicę wzrostu, koledze mogło wydawać się, że teleportował), po czym przemówiła przestrzeń: fajnie tak razem chodzić na łowy (zapytajnik tylko opcjonalny, bo stanowiący z przesłania pytanie i odpowiedź równocześnie). więc nie bójcie się dzieci olbrzyma (bo możecie spaść z drzewa, np;) pozdrawiam, jacek
|
|
| Wygenerowano w sekund: 0.43 | 299,642 Unikalnych wizyt |